Park Linowy Tukan w Mielnie to kawałek lasu sosnowego zamienionych w prawdziwy plac zabaw na wysokości. Siedem tras linowych, ponad 110 przeszkód i tyrolki rozpięte między drzewami – miejsce, gdzie można sprawdzić swoją kondycję i odwagę bez potrzeby jechania w góry. Leży przy ulicy Chmielnej, niecałe pięć minut spacerem od centrum i plaży, więc łatwo wcisnąć wizytę między poranną kawą a popołudniowym lenistwem nad morzem.
To nie jest miejsce dla tych, którzy chcą tylko posiedzieć. Tutaj trzeba się poruszać, wspinać i czasem przełamać lęk wysokości.
Siedem tras – od maluchów po twardzieli
Park ma trasy dla praktycznie każdego, kto jest w stanie założyć uprząż. Najmłodsza trasa wisi zaledwie pół metra nad ziemią, składa się z dziesięciu prostych przeszkód i nie wymaga żadnej asekuracji. Rodzice mogą stać obok i trzymać rękę, jeśli dziecko potrzebuje wsparcia. Podobno najmłodszy uczestnik miał zaledwie 16 miesięcy – chociaż trudno sobie wyobrazić, żeby maluch w tym wieku faktycznie pokonywał przeszkody samodzielnie.
Trasa zielona to już prawdziwy park linowy w miniaturze – dwanaście atrakcji z pełną asekuracją, metr nad ziemią, dla dzieci od 110 cm wzrostu. Żółta to osiemnaście przeszkód na wysokości dwóch metrów, wymaga już 130 cm wzrostu i daje pierwszą dawkę prawdziwej adrenaliny.
Czerwona trasa zawieszona jest cztery metry nad ziemią i liczy szesnaście przeszkód. Fioletowa idzie jeszcze wyżej – siedem metrów w najwyższym punkcie, dwadzieścia elementów i dwie tyrolki. Czarna trasa to wyzwanie dla osób w dobrej formie fizycznej: dwadzieścia dwie przeszkody na wysokości czternastu metrów. Kosztuje 40 złotych i faktycznie wymaga siły w rękach oraz głowy do wysokości.
Osobno istnieje trasa zjazdowa – 120 metrów długości, siedem atrakcji i tyrolki zawieszone piętnaście metrów nad ziemią. Dla fanów szybkiego przemieszczania się między drzewami.
Jak to działa w praktyce
Przed wejściem na trasę każdy przechodzi krótkie szkolenie z instruktorem. Pokazują, jak zapinać karabinki, jak poruszać się po linie i co robić w razie problemów. Sprzęt – uprząż, kask, rękawiczki – dostaje się na miejscu. Wystarczy przyjść w wygodnym sportowym stroju i butach, które dobrze trzymają się na nodze. Japonki odpadają.
Instruktorzy są na miejscu cały czas i pilnują, żeby nikt nie robił głupot. System asekuracji jest ciągły – nie da się odpiąć od linii życia, dopóki nie jest się bezpiecznie na ziemi lub na platformie. To uspokaja, zwłaszcza rodziców małych dzieci, którzy często martwią się bardziej niż same pociechy.
Park został zbudowany przez firmę HMM Techniki Alpinistyczne, która specjalizuje się w parkach linowych i ma spore doświadczenie w tego typu realizacjach na terenie całego kraju.
Dla kogo jest ten park
Przede wszystkim dla rodzin z dziećmi w wieku szkolnym i przedszkolnym. Dzieci uwielbiają wspinaczkę, a tutaj mogą to robić bezpiecznie i pod okiem profesjonalistów. Rodzice często zostają na dole i robią zdjęcia, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sami weszli na trasę – zwłaszcza te wyższe i trudniejsze.
Młodzież też znajdzie tu coś dla siebie, szczególnie jeśli szuka aktywności poza plażą i lodami. Grupy znajomych chętnie rywalizują, kto szybciej pokona czarną trasę. Są też pakiety dla firm organizujących integracje – wspólne pokonywanie przeszkód na wysokości potrafi zbudować więcej zaufania niż kilka godzin w sali konferencyjnej.
Osoby starsze lub z problemami zdrowotnymi powinny raczej odpuścić – park linowy wymaga sprawności fizycznej, dobrej koordynacji i braku problemów z kręgosłupem czy stawami.
Ile czasu to zajmie
Zależy od wybranej trasy i liczby osób w kolejce. Szkolenie to około 10-15 minut. Sama trasa dla najmłodszych to kwadrans zabawy, żółta czy czerwona to już pół godziny, a czarna potrafi zająć godzinę, jeśli ktoś nie ma kondycji lub po prostu idzie powoli. Warto zarezerwować sobie przynajmniej dwie godziny na całą wizytę, żeby nie było pośpiechu.
W weekendy i w szczycie sezonu letniego bywa tłoczno – wtedy czas oczekiwania wydłuża się. Lepiej przyjść rano, zaraz po otwarciu, albo późnym popołudniem.
Praktyczne informacje – ceny, godziny, dojazd
Park znajduje się przy ulicy Chmielnej 4 w Mielnie. Od centrum miasta to dosłownie pięć minut spacerem, więc jeśli ktoś mieszka w pensjonacie czy hotelu w Mielnie, nie potrzebuje samochodu. Parking jest na miejscu, ale w sezonie bywa ciasno.
Godziny otwarcia: codziennie od 11:00 do 18:00 (w sezonie letnim, czyli maj-sierpień, czasem do 19:00). Warto sprawdzić aktualne godziny na stronie parku przed wizytą, bo poza sezonem mogą być inne.
Ceny biletów zależą od wybranej trasy:
- Trasa dla najmłodszych – 10 zł
- Trasa zielona – 15 zł
- Trasa żółta – 20 zł
- Trasa czerwona – 30 zł
- Trasa fioletowa – 35 zł
- Trasa czarna – 40 zł
- Trasa zjazdowa – 15 zł
Są też pakiety, które łączą dwie trasy i wychodzą taniej niż kupowanie ich osobno. Na przykład zielona + żółta to 30 złotych zamiast 35, a czerwona + fioletowa to 55 złotych zamiast 65. Jeśli ktoś chce powtórzyć tę samą trasę, dostaje pięć złotych zniżki.
Kontakt: telefony 605 767 022 lub 501 679 550, e-mail [email protected], strona www.parkmielno.pl.
Park ma ponad 110 przeszkód rozłożonych na siedem tras o różnym stopniu trudności. Najwyższe punkty sięgają piętnastu metrów nad ziemią.
Co warto wiedzieć przed wizytą
Nie ma sensu iść w klapkach, sandałach czy nowych, niewygodnych butach. Sportowe obuwie z dobrą podeszwą to podstawa. Ubranie powinno być luźne i nie krępujące ruchów – dres, spodenki, koszulka. W upalne dni warto zabrać wodę, bo wysiłek fizyczny na słońcu potrafi zmęczyć.
Jeśli ktoś ma długie włosy, lepiej związać je w kucyk – uprząż i kask mogą się w nie plątać. Biżuterię lepiej zostawić w hotelu, żeby się nie zgubiła lub nie zaczepiła o linę.
Dzieci muszą spełniać wymogi wzrostu dla danej trasy. Instruktorzy tego pilnują i nie zrobią wyjątku, nawet jeśli dziecko bardzo chce – to kwestia bezpieczeństwa. Rodzice mogą towarzyszyć dzieciom na trasach, ale sami też muszą założyć uprząż i przejść szkolenie.
Park działa sezonowo, głównie od maja do końca sierpnia. Poza sezonem bywa zamknięty lub otwarty tylko w weekendy – warto zadzwonić przed przyjazdem.
